26 вересня 2019

Introjekcja

Nasz rozwój zapewnia zdolność rozróżniania, która sama w sobie jest funkcją granicy między sobą a innymi. Bierzemy coś ze środowiska i coś do tego zwracamy. Akceptujemy lub odrzucamy to, co oferuje nam środowisko. Ale możemy wzrastać tylko wtedy, gdy w procesie akceptacji w sobie całkowicie strawimy i całkowicie przyswoimy to, co otrzymaliśmy. To, co faktycznie zasymilowaliśmy, staje się naszym własnym, więc możemy z tym zrobić, co tylko zechcemy. Możemy ją zatrzymać dla siebie lub nadać w nowej formie nabytej dzięki asymilacji. Jeśli połknęliśmy coś bez żucia, przyjęliśmy bez dyskryminacji, staje się to ciałem obcym, gnieżdżącym się w nas pasożytem. Chociaż może się wydawać, że jest częścią nas, w rzeczywistości tak nie jest; pozostaje częścią środowiska.

Fizyczny proces wzrostu poprzez asymilację - czyli zniszczenie i trawienie - jest łatwy do zaobserwowania. Pożywienie, które otrzymujemy, nie wymaga połykania w całości, ale żucia (co rozpoczyna proces jego niszczenia) i trawienia (co kontynuuje proces dalszej przemiany pokarmu w cząsteczki chemiczne, które organizm może wykorzystać). Fizyczny pokarm, dobrze strawiony i przyswojony, staje się częścią nas samych, zamienia się w kości, mięśnie i krew. Ale jedzenie, które połykamy w całości, które wpychamy w siebie nie dlatego, że tego chcemy, ale dlatego, że byliśmy zmuszeni je zjeść, ciężko obciąża żołądek. Stwarza to dla nas niedogodności, chcielibyśmy to wyrzucić z siebie, uwolnić się od tego. Jeśli tego nie zrobimy, jeśli stłumimy nasz dyskomfort, nudności i chęć pozbycia się tego pokarmu, w końcu możemy go jeszcze strawić - albo nas zatruwa.

Psychologiczny proces asymilacji jest w dużej mierze podobny do fizjologicznego. Koncepcje, fakty, normy zachowania, moralność, wartości etyczne, estetyczne, polityczne - to wszystko początkowo przychodzi do nas ze świata zewnętrznego. W naszym umyśle nie ma niczego, co nie pochodzi ze środowiska, ale nie ma też w środowisku niczego, do czego nie byłoby potrzeby organicznej, fizycznej czy psychologicznej. Wszystko to musi zostać strawione i przyswojone, aby stać się naprawdę naszym, częścią naszej osobowości.

Jeśli jesteśmy bezkrytyczni, całkowicie bierzemy coś za pewnik, bo ktoś tak powiedział, albo dlatego, że jest modne, bezpieczne, zgodne z tradycją, albo odwrotnie, bo jest niemodne, niebezpieczne lub rewolucyjne - wszystko to jest złożone w nas jako ciężkie brzemię. Są niejadalne, są ciałami obcymi, chociaż daliśmy im miejsce w naszym umyśle. Takie niestrawione postawy, sposoby działania, uczucia, oceny psychologicznie nazywane są introjektami, a mechanizm, przez który te obce formacje wchodzą do osobowości, nazywamy introjekcją.

do kosza na śmieci wypełnionego informacjami, które są nam obce i niepotrzebne. Najgorsze jest to, że ten materiał miałby dla nas ogromną wartość, gdybyśmy o nim pomyśleli, zmienili go i przekształcili w sobie.

Zatem niebezpieczeństwo Introjection jest dwojakie. Po pierwsze, introjektor traci okazję do rozwoju własnej osobowości, ponieważ jest zajęty zatrzymywaniem obcych elementów w swoim systemie. Im więcej introjektów podjął, tym mniej miał okazji do wyrażenia siebie lub przynajmniej odkrycia tego, kim jest. Po drugie, Introjection sprzyja dezintegracji osobowości. Poprzez introjektowanie sprzecznych pojęć możesz zostać rozerwany na strzępy, próbując je pogodzić. Jest to obecnie dość powszechne.

Na przykład nasze społeczeństwo od dzieciństwa uczy nas dwóch zupełnie różnych i pozornie przeciwnych postaw. Odpowiada tak zwanej „złotej zasadzie” - robić innym to, co się od nich chce. Innym jest prawo przetrwania najlepiej przystosowanych, wyrażone przysłowiem „pies zjada psa”. Jeśli zinterpretujemy obie te postawy jako dogmaty, w końcu staramy się być jednocześnie miękcy, życzliwi, niewymagający i niepohamowanie agresywni. Będziemy kochać naszych sąsiadów, ale ufamy im tylko na tyle, na ile możemy sobie z nimi poradzić. Będziemy delikatni, ale jednocześnie okrutni i sadystyczni. Każdy, kto introjektuje takie niezgodne pojęcia, zamienia własną osobowość w pole bitwy. Neurotyczny konflikt zwykle kończy się w ślepym zaułku, kiedy żadna ze stron nie może wygrać, a osoba nie jest w stanie dalej rosnąć i rozwijać się.

Zatem introjekcja jest neurotycznym mechanizmem, za pomocą którego akceptujemy normy, postawy, sposoby działania i myślenie, które tak naprawdę nie są naszymi własnymi. Dzięki Introjection przesuwamy granicę między nami a resztą świata tak bardzo do wewnątrz, że prawie nic z nas nie zostało.

Wracając do sytuacji, w której chórzysta uważa, że ​​nie warto przeszkadzać innym, możemy potraktować ją jako przykład Introjection. W końcu kto to mówi, czy on jest? Czy naprawdę wierzy, że jego własne potrzeby są tak nieistotne, że zawsze powinny mieć pierwszeństwo potrzeby grupy? Kiedy introjektor mówi „Myślę”, zwykle ma na myśli „myślą”.